wtorek, 13 sierpnia 2013
czwartek, 6 czerwca 2013
Rozdział 1
Wychodząc rano z domu, rozglądałam się uważnie, czy nie ma gdzieś w pobliżu moich prześladowców. Tak, nazwałam ich prześladowcami. Tacy byli. Naciągnęłam kaptur na głowę, ponieważ deszcz lał się strumieniami. Gdyby oni gdzieś tu byli, już leżałabym cała mokra w kałuży. Ugh... Oni są okropni. Szłam do szkoły szybko. Wspięłam się po schodach, otworzyłam drzwi do budynku i starałam się pozostać niezauważona. Skierowałam się do mojej szafki, aby zabrać książki na lekcję chemii. Szczerze jej nienawidziłam. Kiedy chciałam już zamknąć szare, obklejone naklejkami od środka drzwiczki, ktoś zrobił to za mnie.
- Witam ... - powiedział dobrze znany mi głos.
- Horan, jakie miłe powitanie - starałam się go ominąć.
Zatrzymał mnie ręką.
- Gdzie idziesz White? - Warknął.
- Do klasy - nawet się nie obròciłam.
- Nie ignoruj mnie wariatko! - Krzyczał.
- Bo co? Upokorzysz mnie ? Już to zrobiłeś - starałam się udawać pewną siebie.
- Mogę zacząć traktować cię o wiele gorzej, suko!
- Oh, to było ulgowe traktowanie?
Nie czekałam co odpowie tylko wyrwałam mu się i pobiegłam do klasy. Jeszcze nie było dzwonka, więc usiadłam w kącie sali i czekałam na przyjście April, mojej przyjaciółki. Nagle otworzyły się drzwi. Do pomieszczenia weszła czwórka chłopaków. Cały "gang" bez Louisa, bo jest od nich starszy. Mimo to, on jest chyba najbardziej ciamajdowaty, ale to on dokucza mi najmniej. Debile, jak ja ich nazywam, usiedli na swoich miejscach. Zadzwonił dzwonek. Nauczycielka, pani Smith, weszła z dziennikiem do llasy. Podczas sprawdzania obecności, do sali weszła zdyszana April.
- Panno Apriynne, to już pani kolejne spóźnienie - popatrzyła przez swoje okulary, które wyglądały jak pokrywki od słoika.
- Ja bardzo przepraszam - wydukała.
- Dobrze usiądź. Tylko niech to będzie ostatni raz. Nie zapomnij, że odnotuję to w kartotece.
Kiedy blondynka szła w moją stronę , Harry, chłopak o kręconych włosach należący do świty Niall'a, podłożył jej nogę. Prawie się przewróciła, ale w ostatniej chwili udało jej się złapać równowagę. Oczywiście nie obyło się od śmiechu. Zignorowała wszystkich i przysiadła się do mnie
- Jak tam, Mel? Jakieś siniaki?
- Na razie jest dobrze, tylko poranna sprzeczka, ale jest okej.
Z utęsknienem czekałam na dzwonek. Nareszcie nadszedł moment, kiedy mogliśmy wyjść z klasy. W podobny sposób wyglądała reszta zajęć.
Chociaż przerwa na lunch była wyjątkowo nieudana. Razem z Ap weszłyśmy do stołówki. Podeszłyśmy do bufetu, zabrałyśmy tacę i czekałyśmy.
Na obiad podano spaghetti. Kiedy już miałyśmy nałożone danie i szłyśmy do stolika, ktoś mnie popchnął i całe jedzenie wylądowało na mnie.
- Horan, znowu ty? - Warknęłam.
- Oups! Nie chciałem? - Zadał mi ironiczne pytanie.
- Jak ja cię nienawidzę!
- Tak? A ja wręcz przeciwnie - przedrzeźniał mnie.
- Ough... - westchnęłam i pozbierałam resztki jefzenia z bluzki.
Ominęłam chłopaka i poszłam do szafki. Miałam tam zapasowe ubranie, ponieważ takie sytuacje zdarzały się często. Zbyt często. Błagałam, żeby ten dzień się już kończył.
———
Hej. Wiem długo czekaliście, ale oto 1 rozdział pisany na tablecie, więc przepraszam za błędy.
JMS xxx
Komentujcie!!! <333
niedziela, 19 maja 2013
Prolog
sobota, 18 maja 2013
Hej
Witam was!
Oto znowu ja przybywająca do was z nowym blogiem!
Mam nadzieję, że wam się spodoba!
No także spróbuję nie zaniedbywać reszty blogów, no ale cóż ...
Okej
Enjoy x
JMS